Na co patrzyli "czterej śpiący"?

dr Andrzej Zawistowski

Plac Wileński – centrum prawobrzeżnej Warszawy, nieodległa przyszłość: dworzec wileński, cerkiew, poczta, centrum handlowe, wyjścia z metra, pomnik z napisem „Chwała bohaterom Armii Radzieckiej”. Na placu noszącym imię starego polskiego, litewskiego, żydowskiego, białoruskiego grodu pomnik armii, która to miasto okupowała w latach 1918–1919, 1939, 1940–1941, 1944–1991. Armii, która czołgami rozjeżdżała Litwinów walczących o niepodległość w styczniu 1991 roku. Pomnik armii, która patrzyła na płonącą i walczącą lewobrzeżną Warszawę we wrześniu 1944 roku. Czy można sobie wyobrazić bardziej zjadliwy chichot historii?

Instytut Pamięci Narodowej od lat prowadzi akcję uświadamiającą o znaczeniu otaczających nas na co dzień pomników, tablic, nazw ulic, patronów szkół oraz instytucji. Akcja edukacyjna, w której dostarczamy informacji, nie dotyczy tylko – co ważne – tych patronów, którzy nie zasługują na specjalne uhonorowanie. Do skrzynek pocztowych trafiają także biografie tych, z który powinniśmy być dumni, a o których wciąż mało wiemy. Akcja „Na co patrzyli czterej śpiący?”, przeprowadzona 17 stycznia 2014 roku w Warszawie, była częścią tych działań.

Od gipsu do brązu
W listopadzie 2011 roku zdemontowano stojący w historycznym centrum prawobrzeżnej Warszawy pomnik Braterstwa Broni. Taką oficjalną nazwę nosił monument, który warszawiacy nazywali pomnikiem „czterech śpiących”. Nieformalna nazwa ta była nie tylko ucieczką od wojennokomunistycznego patosu językowego, lecz także nieco prześmiewczym komentarzem do wyglądu czterech posągów strzegących głównego cokołu. Mało kto czytał napisy umieszczone na postumencie w języku polskim i rosyjskim: „Chwała bohaterom Armii Radzieckiej. Towarzyszom broni, którzy oddali swe życie za wolność i niepodległość Narodu Polskiego, pomnik ten wznieśli mieszkańcy Warszawy 1945 r.”. W bieżącym roku postument ma wrócić na swoje miejsce. Warto więc przypomnieć, czego był on symbolem. Plac, na którym stanęły figury, przez wiele powojennych miesięcy był ścisłym centrum tworzonej wtedy komunistycznej Polski i jej stolicy. Nieprzypadkowo pomnik – pierwszy wybudowany w powojennej Warszawie – został odsłonięty w listopadzie 1945 roku przez Bolesława Bieruta, osobiście wyznaczonego przez Stalina na przywódcę nowej Polski. Wstępny projekt monumentu opracował czerwonoarmista, a ostateczny kształtnadali mu polscy rzeźbiarze i architekci. Z przygotowaniem pomnika spieszono się, choć i tak pierwotny termin odsłonięcia trzeba było opóźnić o osiemnaście dni. Pośpiech odbił się na jakości monumentu: posągi wykonano z pokrytego patyną gipsu. Dopiero w kolejnych latach figury wymieniono na odlane z brązu, zmieniono cokół i skorygowano napis (wcześniej jego początkowa fraza brzmiała: „Chwała bohaterom Armii Czerwonej poległym w walce o wyzwolenie Polski”). Mało kto zauważył, że w ten sposób pomnik faktycznie przestał upamiętniać poległych, a stał się statuą chwały Armii Radzieckiej – formalnie powołanej do życia w lutym 1946 roku, czyli pół roku po odsłonięciu pomnika.

Polityczne centrum Polski Ludowej
Przenieśmy się na moment do roku 1945 i spójrzmy na okolicę, w której wzniesiono posągi. Tuż obok pomnika do połowy 1945 roku swoją siedzibę miały mianowane przez Stalina władze nowej Polski: quasi-parlament – Krajowa Rada Narodowa oraz Rząd Tymczasowy i następnie Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. 200 metrów dalej ulokowała się nadzorująca polskie władze ambasada ZSRR. W promieniu kilkuset metrów funkcjonowało wiele instytucji aparatu represji totalitarnego państwa: warszawski Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, podręczny areszt Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, Więzienie Karno-Śledcze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Warszawa III, główna kwatera NKWD w Polsce, siedziby kilku jednostek NKWD i Armii Czerwonej (m.in. Trybunał Wojenny Armii Czerwonej, prokuratura i warszawska Komenda Miasta). W wymienionych wyżej miejscach przesłuchiwano i torturowano tych, których komunistyczna władza uznawała za swoich wrogów – m.in. żołnierzy Armii Krajowej, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” oraz Narodowych Sił Zbrojnych. Do dziś przypominają o tym nie tylko pamiątkowe tablice na murach, lecz także zachowane w piwnicach wyryte przez więźniów inskrypcje. Warto sobie uświadomić, że ten świat zaczęto tworzyć już we wrześniu 1944 roku, gdy po drugiej stronie Wisły wciąż walczyli warszawscy powstańcy. Otwarte pozostaje pytanie, czy pomnik „czterech śpiących” postawiono celowo w miejscu związanym z historią wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. W położonym tuż obok budynku gimnazjum im. Władysława IV formowano jeden z batalionów 236. pułku piechoty Armii Ochotniczej. Stąd wyruszył on wraz ze swym kapelanem, ks. Ignacym Skorupką, na bój pod Ossowem. To właśnie pomnik wojskowego kapelana miał stanąć na placu obok dworca. Podobno materiał zgromadzony na jego budowę wykorzystano do budowy cokołu pod monument Braterstwa Broni.

Oswojony symbol dominacji
Pomnik Braterstwa Broni był jednym z symboli zdobycia przez Stalina władzy nad Polską i jej stolicą. Symbolem wówczas dla wielu Polaków czytelnym i jednoznacznym. Po latach nawet sami komuniści wstydzili się go i starali sprowadzić do roli jednego z wielu miejskich monumentów. Przypominano sobie o nim najczęściej we wrześniu – w rocznicę zdobycia Pragi przez Armię Czerwoną. Gdy w połowie lat osiemdziesiątych wydano popularną miniaturową książeczkę o warszawskich pomnikach, przytoczono w niej jedynie część napisu na monumencie, pomijając fragment o Armii Radzieckiej. Odcięci od reszty placu przez ulice i tory tramwajowe „czterej śpiący” stawali się przez lata częścią miasta, nie jako pomnik, lecz fragment swojskiej, miejskiej przestrzeni – podobnie jak pobliski wybieg dla niedźwiedzi przed ogrodem zoologicznym. W listopadzie 2013 roku w sondażu „Gazety Wyborczej” ankieterzy zadzwonili do 800 dorosłych mieszkańców Warszawy i zadali jedno pytanie: „Czy jesteś za powrotem pomnika »czterech śpiących« (pomnika Braterstwa Broni) na Pragę?”. Ponad połowa zapytanych odpowiedziała pozytywnie, 23 proc. było przeciwnych, a 22 proc. ankietowanych nie miało zdania. Czy możliwe, by ponad połowa warszawiaków chciała powrotu symbolu armii Stalina? Warto, by w przyszłości pamiętano, kogo i co upamiętniał pomnik o swojsko brzmiącej nazwie. By pamiętano, na co w 1945 roku patrzyli „czterej śpiący”.


Miesięcznik Pamięć.pl Luty 2014