Czekamy na zmianę prawa

Karolina Wichowska


Przebadaliśmy już wszystkie obszary powązkowskiej „Łączki”, na których można było prowadzić prace. Do zbadania pozostaje jeszcze teren pod współczesnymi nagrobkami. Do tego jednak potrzebne są nowe regulacje prawne – mówi dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, pełnomocnik prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego, w rozmowie z Karoliną Wichowską

Co nowego udało sie ustalic podczas sondazu na Powazkach wojskowych w Warszawie? Rok temu równiez sprawdzali Panstwo teren miedzy współczesnymi nagrobkami, sasiadujacymi z gruntownie juz przebadana kwatera „Ł I”.
Udało nam się natrafi ć na dwa miejsca niezwykle cenne dla dalszych badań poszukiwawczych. W tych dwóch miejscach odnaleźliśmy granicę między polem więziennym a terenem pochówków sanitarnych z lat 1950–1951, czyli miejscem, gdzie po wojnie chowano m.in. zmarłych bezdomnych o nieznanej tożsamości. Na polu więziennym do dołów wrzucano osoby, których szczątków poszukujemy – bohaterów podziemia antykomunistycznego i przedwojennych ofi cerów skazanych wyrokami komunistycznego sądu, straconych w więzieniu przy Rakowieckiej. To odkrycie jest bardzo ważne, bo możemy teraz już z całą pewnością stwierdzić, w którym miejscu przy murze kończyły się pochówki więzienne. Odnaleźliśmy szczątki dwóch więźniów i kilka dołów ze szczątkami z pochówków sanitarnych. Te ostatnie znajdowały się w trumnach ułożonych prostopadle do muru cmentarza. To bezcenny materiał na teraz, ale także na przyszłość. Pomoże bowiem w przygotowaniu trzeciego etapu poszukiwań, którego celem będzie odnalezienie ponad dziewięćdziesięciu polskich bohaterów – tyle osób spodziewamy się odnaleźć, ponieważ z dokumentów wynika, że na „Łączce” pogrzebano ok. 300 osób, a dotychczas znaleźliśmy 194 szkielety. W tej chwili możemy powiedzieć, że przebadaliśmy już wszystkie obszary „Łączki”, na których można było prowadzić prace. Do zbadania pozostaje jeszcze teren pod współczesnymi nagrobkami. Aby jednak rozpocząć ostatni etap poszukiwań, potrzebne są nowe regulacje prawne.

Podczas wrzesniowych prac odnalezli Panstwo szczatki dwóch wiezniów, ale tylko jeden kompletny szkielet został podjety.
Natrafi liśmy na nogi i fragment miednicy więźnia, niestety podczas poszukiwań w tym miejscu ziemia się osunęła, dlatego trzeba było przerwać badania w tym wykopie. Jednak położenie tych szczątków wskazywało na to, że i tak nie moglibyśmy ich wydobyć, ponieważ duża ich część, łącznie z głową, znajduje się pod współczesnymi nagrobkami. Podjęliśmy jednak tę część, która była możliwa do wyciągnięcia. W przyszłości, kiedy będzie możliwość przeprowadzenia prac pod współczesnymi pomnikami, reszta szkieletu zostanie skompletowana z podjętą już częścią.

Dwa miesiace wczesniej, podczas prac na cmentarzu przy Wałbrzyskiej, nie podejmowali Panstwo fragmentów szkieletów, których reszta
Na Służewie miejsca wolne od współczesnych nagrobków mieliśmy tylko pod główną alejką. Podejmowaliśmy tylko te szczątki, które nie wchodziły pod pomniki. Nie chcieliśmy dzielić tych częściowo zasłoniętych innymi nagrobkami, ponieważ nie mamy pewności, czy w przyszłości będziemy mieli możliwość przeprowadzić dalsze badania. Na Powązkach zakładamy taką możliwość i dlatego jako zasadę przyjęliśmy podejmowanie wszystkich, nawet tylko częściowo odsłoniętych szczątków.

Jak głeboko sa zakopane szczatki, które udało sie Panstwu odnalezc na Powazkach?
Znajdowaliśmy je na głębokości około dwóch metrów. Trzeba jednak pamiętać, że badany przez nas teren był pod koniec lat pięćdziesiątych niwelowany. Nawieziono tu półtora metra ziemi i gruzu. Wynika stąd, że zwłoki więźniów grzebano bardzo płytko, zaledwie około sześćdziesięciu, siedemdziesięciu centymetrów w głąb. Te szczątki są często niekompletne – m.in. te, które podjęliśmy częściowo. Nasada kości udowej była w niej ucięta, najwyraźniej jakimś narzędziem mechanicznym. Sądzę, że stało się to w latach osiemdziesiątych – ktoś, kto przygotowywał współczesne nagrobki, natrafił na wystające z ziemi szczątki i odpiłował je. Spodziewam się, że na terenie pod współczesnymi nagrobkami będzie bardzo wiele takich przypadków.

Gdyby to sie potwierdziło, byłby to kolejny dowód na barbarzynstwo systemu komunistycznego. Nagrobki z lat osiemdziesiatych, o których Pan mówi, należą do oficerów ludowego Wojska Polskiego. Podczas Panstwa prac niektóre z tych grobów odwiedzali bliscy osób w nich pochowanych. Czy zaobserwował Pan nieprzychylne reakcje odwiedzajacych?
Owszem. One niekoniecznie musiały być zwerbalizowane, po prostu niechęć wobec naszych działań, czasami obojętność, wyczuwało się w postawie tych osób. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszyscy ludzie tutaj pochowani byli komunistycznymi zbrodniarzami, a taka jest obiegowa opinia. Duża część z nich to wojskowi inżynierowie, lekarze, farmaceuci, którzy nie mieli nic wspólnego z komunistycznym aparatem represji. Mimo wszystko dla ich rodzin nagłośnienie sprawy „Łączki”, podobnie jak praca archeologów w tym miejscu, nie jest sytuacją komfortową. Nie ma jednak konfl iktu między nimi a ekipą badawczą. Po prostu przebywamy na wspólnej przestrzeni, choć żadna ze stron nie jest z tego powodu szczęśliwa.

A jednak ze strony dwóch rodzin – i to z ich inicjatywy – padały deklaracje, ze w razie potrzeby nie beda stawiać przeszkód w ewentualnej ekshumacji ich bliskich.
Istotnie, jedna z tych zgód jest nawet pisemna. To bardzo ważna deklaracja, bardzo za nią dziękujemy. Szkoda, że tych zgód jest tak mało. Wszystkich nagrobków jest prawie dwieście.

Beda Panstwo wystepowac o kolejne?
Liczymy raczej na regulacje ustawowe. Nawet bowiem, gdybyśmy założyli bardzo optymistycznie, że taką zgodę wyrazi jedna trzecia – pójdźmy dalej: połowa – rodzin, to wciąż pozostaje kilkadziesiąt miejsc, które kryją szczątki żołnierzy. W dalszym ciągu nie moglibyśmy powiedzieć, że przebadaliśmy całą „Łączkę” i wydobyliśmy naszych bohaterów.

Rodzinom poszukiwanych (i juz odnalezionych) zależy na jak najszybszym wybudowaniu panteonu upamietniajacego ich bliskich. Padła propozycja krewnej jednego z bohaterów, zeby mozliwie szybko wybudowac czesc panteonu, a dokonczyc dopiero po przebadaniu terenu zajetego przez współczesne pomniki i przeniesieniu tych ostatnich. Jak Pan ocenia te propozycje?
Uważam, że budowa tylko części panteonu nie ma uzasadnienia. Sądzę, że powinien zostać zbudowany od razu na całym obszarze pola więziennego.

Ale procedury, które umozliwia budowe na całym tym terenie, beda zapewne długotrwałe. Rodziny argumentuja, ze chca zagospodarowac przynajmniej czesc pola, zeby jak najszybciej godnie upamietnic bliskich.
Rozumiem odczucia rodzin. Czekali na upamiętnienie bliskich ponad sześćdziesiąt lat i ich cierpliwość mogła się wyczerpać. Jednak znam polskie realia i dlatego obawiam się, że jeśli coś zbudujemy na teraz i tylko w części, pozostanie niedokończone już na stałe. Bardzo bym tego nie chciał, dlatego uważam, że lepiej poczekać z budową do zakończenia prac.


Miesięcznik Pamięć.pl Październik 2014